120 tys. zł czy 180 tys. zł? Jeśli nowy poselski projekt zostanie uchwalony, od 2027 roku znacznie mniej osób będzie wpadało w 32-procentową stawkę PIT. Zmiana może być odczuwalna zarówno dla pracowników osiągających wyższe dochody, jak i przedsiębiorców rozliczających się według skali podatkowej.
Na początku jednak najważniejsze zastrzeżenie: to na razie projekt, a nie obowiązujące prawo.
Projekt został wniesiony przez grupę posłów PiS 24 sierpnia 2026 r. i zakłada podniesienie pierwszego progu podatkowego ze 120 000 zł do 180 000 zł. Na 26 sierpnia dokument znajduje się na wczesnym etapie prac – został skierowany do opinii, a od 25 sierpnia trwają również konsultacje społeczne.
Co właściwie ma się zmienić?
Dzisiaj osoba rozliczająca PIT według skali podatkowej stosuje dwie stawki:
✅ 12% – do 120 000 zł dochodu rocznie,
✅ 32% – od nadwyżki ponad 120 000 zł.
Kwota wolna od podatku wynosi 30 000 zł.
Projekt nie zakłada ani zmiany stawek, ani podwyższenia kwoty wolnej. Pomysł jest inny: przesunięcie momentu, od którego zaczynamy płacić 32% PIT.
Po zmianie skala wyglądałaby więc następująco:
✅ 12% – do 180 000 zł dochodu,
✅ 32% – dopiero od nadwyżki ponad 180 000 zł,
✅ kwota wolna nadal wynosiłaby 30 000 zł.
To oznacza, że dodatkowe 60 000 zł dochodu pozostawałoby w pierwszym, 12-procentowym przedziale.
Ile można byłoby na tym zyskać?
Najprościej pokazać to na przykładzie.
Załóżmy, że podatnik osiąga 150 000 zł dochodu podlegającego opodatkowaniu skalą.
Przy obecnych zasadach pierwsze 120 000 zł znajduje się w pierwszym progu, natomiast pozostałe 30 000 zł jest już objęte stawką 32%.
Gdyby próg został podwyższony do 180 000 zł, całe 150 000 zł nadal mieściłoby się w pierwszym przedziale.
Różnica w podatku wyniosłaby około 6 000 zł rocznie.
Przy dochodzie wynoszącym 180 000 zł korzyść sięgałaby około 12 000 zł rocznie. I właśnie 12 000 zł byłoby maksymalną różnicą wynikającą z samego przesunięcia progu dla jednego podatnika – każde 60 000 zł, które zamiast stawką 32% zostałoby opodatkowane stawką 12%, daje różnicę 20 punktów procentowych.
Oczywiście są to uproszczone przykłady pokazujące mechanizm działania progu. Ostateczna wysokość podatku konkretnej osoby zależy również od przysługujących ulg, odliczeń oraz jej indywidualnej sytuacji.
Zmiana ważna również dla przedsiębiorców
O nowych progach PIT często mówi się przede wszystkim w kontekście wynagrodzeń pracowników. Tymczasem sprawa jest równie istotna dla części przedsiębiorców.
Z rozwiązania skorzystaliby bowiem również przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą i rozliczający dochody według skali podatkowej.
Nie dotyczyłoby to natomiast przedsiębiorców rozliczających działalność podatkiem liniowym czy ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych – w tych formach próg 120 000 zł ze skali PIT nie ma zastosowania.
Dlatego przy ewentualnym wejściu nowych przepisów w życie warto byłoby ponownie przeliczyć, która forma opodatkowania działalności jest najbardziej opłacalna. To, co było korzystne przy progu 120 tys. zł, niekoniecznie musiałoby pozostać najlepszym rozwiązaniem po przesunięciu go do 180 tys. zł.
Dlaczego w ogóle pojawił się pomysł zmiany?
Obecny próg 120 000 zł obowiązuje od zmian wprowadzonych w 2022 roku. Wcześniej przez wiele lat wynosił 85 528 zł.
Autorzy nowego projektu argumentują, że od tamtego czasu wynagrodzenia nadal rosły, przez co coraz więcej osób zaczyna przekraczać granicę pierwszego progu niekoniecznie dlatego, że ich realna sytuacja finansowa poprawiła się w takim samym stopniu.
Według danych przytoczonych w uzasadnieniu projektu dochody przekraczające 120 000 zł osiągnęło około 1,935 mln podatników w rozliczeniu za 2024 rok, a w rozliczeniu za 2025 rok liczba ta miała wzrosnąć do około 2,41 mln osób.
Autorzy projektu wskazują więc, że obecny próg obejmuje stawką 32% coraz większą grupę podatników i powinien zostać dostosowany do zmian poziomu wynagrodzeń.
Trzeba przy tym podkreślić, że są to argumenty i szacunki przedstawione przez wnioskodawców projektu, a nie przesądzenie, że proponowana reforma zostanie przyjęta przez parlament.
A co ze wspólnym rozliczeniem małżonków?
Zmiana może być szczególnie interesująca dla małżeństw rozliczających się wspólnie.
Przy wspólnym rozliczeniu sumuje się dochody małżonków, dzieli je przez dwa, oblicza podatek od połowy wspólnego dochodu, a następnie wynik mnoży przez dwa.
Dlatego przesunięcie indywidualnego progu ze 120 000 zł do 180 000 zł oznaczałoby w praktyce, że przy wspólnym rozliczeniu granica odpowiadająca pierwszemu progowi wynosiłaby 360 000 zł łącznego dochodu małżonków, zamiast obecnych 240 000 zł.
Oczywiście rzeczywista korzyść zależy przede wszystkim od tego, ile zarabia każde z małżonków.
Reforma PIT ma mieć również drugą stronę
Projekt nie kończy się na zmianach dotyczących osób fizycznych.
Podniesienie progu PIT oznaczałoby znaczący spadek wpływów podatkowych. W uzasadnieniu projektu jego autorzy powołują się na szacunek Ministerstwa Finansów, zgodnie z którym koszt takiej zmiany mógłby wynosić około 25 mld zł rocznie.
Dlatego zaproponowano jednocześnie zmiany dotyczące największych podatników CIT.
Chodzi o Program Współdziałania, czyli funkcjonujący już system współpracy największych przedsiębiorstw z Krajową Administracją Skarbową.
Obecnie udział w tym programie jest dobrowolny. Podatnik sam zgłasza chęć uczestnictwa, przechodzi m.in. audyt wstępny, a następnie może zawrzeć z Szefem KAS umowę o współdziałanie. Program jest przeznaczony dla największych podatników osiągających przychody przekraczające równowartość 50 mln euro.
Największe firmy pod bliższym nadzorem KAS?
Projekt zakłada znaczące rozszerzenie tego rozwiązania.
Dla największych podatników CIT Program Współdziałania miałby przestać być dobrowolną możliwością, a stać się obowiązkiem wprowadzanym stopniowo.
W pierwszej kolejności rozwiązaniem mieliby zostać objęci najwięksi podatnicy oraz podatkowe grupy kapitałowe spełniające określone w projekcie kryteria.
W praktyce oznaczałoby to znacznie bardziej uporządkowaną i bieżącą współpracę dużych firm z KAS. Przedsiębiorstwa objęte programem muszą posiadać odpowiednie procedury wewnętrznego nadzoru podatkowego, identyfikować ryzyka oraz pozostawać w stałym kontakcie z administracją skarbową.
Autorzy projektu zakładają, że takie rozwiązanie pozwoli ograniczyć lukę CIT i zwiększyć wpływy do budżetu bez podnoszenia samej stawki podatku CIT.
Według wyliczeń przedstawionych w uzasadnieniu projektu wpływy wynikające z ograniczenia luki CIT miałyby wynieść około 23 mld zł rocznie.
To jednak również jest na tym etapie prognoza autorów projektu, a nie gwarantowany efekt finansowy reformy.
Czy próg 180 tys. zł rzeczywiście zacznie obowiązywać od 2027 roku?
Tego dzisiaj jeszcze nie wiemy.
Projekt przewiduje, że nowa skala PIT miałaby obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku. Nie oznacza to jednak, że zmiana jest już przesądzona.
Przed projektem dopiero kolejne etapy procesu legislacyjnego. Na 26 sierpnia 2026 r. został on skierowany do opinii, a konsultacje społeczne zaplanowano do 24 września.
Dopiero później okaże się, czy projekt otrzyma poparcie większości parlamentarnej, w jakiej formie przejdzie przez Sejm i Senat oraz czy ostatecznie zostanie podpisany.
Dlatego nagłówki w rodzaju „od 2027 roku próg podatkowy wyniesie 180 tys. zł” są dziś zdecydowanie przedwczesne.
Co warto zapamiętać?
Jeżeli projekt zostałby uchwalony w obecnym kształcie, byłaby to jedna z bardziej odczuwalnych zmian w skali PIT ostatnich lat.
Próg 32% przesunąłby się o 60 tys. zł – ze 120 tys. zł do 180 tys. zł. Stawki 12% i 32% pozostałyby bez zmian, podobnie jak 30-tysięczna kwota wolna.
Dla części podatników oznaczałoby to kilka, a maksymalnie około 12 tys. zł mniej PIT rocznie z samego tytułu przesunięcia progu. Na reformie mogliby skorzystać zarówno pracownicy, jak i przedsiębiorcy rozliczający działalność według skali.
Jednocześnie projekt zakłada znaczne rozszerzenie Programu Współdziałania dla największych podatników CIT, które według jego autorów miałoby częściowo sfinansować koszt obniżenia PIT.
Na razie jednak warto przede wszystkim obserwować dalszy przebieg prac legislacyjnych. Pomysł jest konkretny, projekt rzeczywiście trafił do Sejmu, ale do zmiany obowiązującego prawa droga jest jeszcze długa.
